Syn na kursie angielskiego dla młodzieży

Dzięki nam dostaniesz skrzydeł!

Syn na kursie angielskiego dla młodzieży

Mój syn był wychowywany surową ręką. Mąż starał się wychować go na dobrego człowieka i robił wszystko, żeby mu się to udało. Mój syn Piotrek był bardzo zdolnym dzieckiem i w szkole zawsze miał najlepsze oceny. Wiedział, że musi się uczyć, jeżeli w przyszłości chce znaleźć dobrze płatną pracę. Dużo inwestowałam w syna, żeby mógł się rozwijać przez cały okres nauczania.

Wysłanie syna za granicę na kurs angielskiego

kurs angielskiego za granicą dla młodzieżyPiotrek doskonale radził sobie z językiem angielskim od samego początku, jak zaczął chodzić do szkoły. Nauczyciele zawsze go chwalili i dostawał najwyższe oceny ze wszystkich w całej szkole. Syn wygrywał również wszystkie konkursy z języka angielskiego, bo był po prostu najlepszy. Musiał tylko popracować nad akcentem, ale doszłam do wniosku, że jak ma to się udać, to syn musi wyjechać za granicę, bo na miejscu ma marne szanse, żeby nauczyć się poprawnej wymowy. W szkole, do której uczęszczał mój syn nie organizowano tego typu wyjazdów dla młodzieży i dlatego postanowiłam znaleźć coś na własną rękę i wysłać syna w wakacje za granicę. Interesował mnie przede wszystkim jakiś kurs angielskiego za granicą dla młodzieży, bo chciałam, żeby mój syn wyjechał ze swoimi rówieśnikami. Jedna ze szkół językowych organizowała takie kursy i postanowiłam zapytać. Obawiałam się, że skoro syn nie był uczniem tej szkoły, to nie będzie mógł jechać na kurs, ale na szczęście sytuacja wyglądała inaczej. Piotr mógł pojechać na kurs angielskiego za granicę, tylko musiałam opłacić cały wyjazd. Uczniowie szkoły mieli zniżki i to była jedyna różnica. Wzięłam folder informacyjny na temat kursu dla syna i w domu postanowiłam z nim na ten temat rozmawiać. Wyjazd przewidziany był na lipiec, więc Piotr bez problemu mógł pojechać. W domu o wszystkim mu powiedziałam i zapytałam co o tym sądzi. Mój syn ucieszył się, że znalazłam dla niego taki zagraniczny kurs językowy, ponieważ już od jakiegoś czasu o tym myślał, ale miał świadomość, że to będzie sporo kosztowało. Dla mnie cena nie miała znaczenia. Tylko rozwój mojego dziecka się liczył. Zapisałam Piotra tego samego dnia na kurs za granicą.

Przed wyjazdem pojechałam z synem na zakupy, żeby kupił sobie kilka nowych ubrań i jakiś duży plecak. Pierwszy raz sam wyjeżdżał tak daleko i musiałam o niego zadbać. Na szczęście miało być na kursie pięciu opiekunów, więc mogłam być spokojna o syna. Najważniejsze, że podszkoli się w nauce języka angielskiego i będzie mówił z poprawnym akcentem. Mój syn w przyszłości na pewno zostanie kimś ważnym.